
Warszawski Urząd Stanu Cywilnego dokonał już pierwszej transkrypcji aktu małżeństwa jednopłciowego!
„Nie tracimy ani chwili” – ogłasza wicepremier Krzysztof Gawkowski, informując o podpisaniu projektu rozporządzenia, które ma zmienić wzory aktów małżeństwa. „Kropla drąży skałę” – mówi Włodzimierz Czarzasty, zapowiadając wdrażanie wyroków dotyczących małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą.
Tymczasem Warszawski Urząd Stanu Cywilnego 14 maja dokonał już pierwszej transkrypcji aktu małżeństwa jednopłciowego, a Rafał Trzaskowski zapowiedział, że stolica będzie przyjmować kolejne takie wnioski.
A wszystko to dzieje się przy aplauzie organizacji LGBT, które w konsultacjach społecznych wprost wskazują, że zmiana formularza może usunąć przeszkodę w transkrypcji takich małżeństw. To próba stworzenia prawnej furtki do uznawania małżeństw jednopłciowych tylnymi drzwiami – bez zmiany Konstytucji, bez ustawy i bez zgody Polaków.
Podpisz apel do Prezydenta RP, zanim fakty dokonane staną się narzędziem zniszczenia polskiej rodziny.
Rząd przygotowuje zmianę, która na pierwszy rzut oka może wyglądać jak zwykła urzędnicza korekta. Nowy wzór dokumentu, inne rubryki, kilka zmienionych słów w formularzu.
Ale właśnie w takich pozornie technicznych decyzjach często ukrywa się prawdziwy przełom – taki, którego społeczeństwo nie widzi od razu, bo nikt nie ogłasza go z mównicy sejmowej, nikt nie prowadzi uczciwej debaty, nikt nie pyta obywateli, czy zgadzają się na zmianę fundamentów państwa.
Tym razem chodzi o akty małżeństwa.
Według zapowiedzi Ministerstwa Cyfryzacji z dokumentów dotyczących małżeństwa mają zniknąć dotychczasowe określenia „kobieta” i „mężczyzna”, a w ich miejsce mają pojawić się neutralne płciowo sformułowania: „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”.
Brzmi niewinnie? Nie dajmy się zwieść.
To otwarcie furtki do transkrypcji w Polsce zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych, a więc do praktycznego wpisywania do polskiego rejestru stanu cywilnego relacji, które w polskim porządku konstytucyjnym i ustawowym nie są małżeństwem.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej mówi jasno: małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny znajduje się pod ochroną i opieką państwa. Kodeks rodzinny i opiekuńczy również opiera małżeństwo na relacji mężczyzny i kobiety. Tego fundamentu nie można zmienić rozporządzeniem. Nie można go obejść wzorem dokumentu. Nie można udawać, że skoro z formularza usunie się słowa „kobieta” i „mężczyzna”, to nagle znika problem zgodności z Konstytucją.
A jednak właśnie w tym kierunku zmierza obecna władza.
Co więcej, politycy Lewicy przestają już nawet ukrywać, że chodzi o rozwiązanie systemowe. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że podpisał projekt rozporządzenia zmieniającego wzory aktu małżeństwa. Dodał przy tym znamienne słowa: „Nie tracimy ani chwili”. Mówił również o „rozwiązaniu systemowym” oraz o tym, że transkrypcja małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą ma być możliwa w każdym urzędzie stanu cywilnego w Polsce.
Jeden z najważniejszych przedstawicieli rządu mówi wprost: państwo ma stworzyć mechanizm, dzięki któremu takie akty będą mogły być wpisywane do polskiego rejestru.
Włodzimierz Czarzasty idzie jeszcze dalej. Zapowiada, że we wszystkich miastach, w których rządzi Lewica, będą wykonywane wyroki dotyczące małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Mówiąc o naciskach na rząd i wdrażaniu tej polityki, używa znamiennego określenia: „kropla drąży skałę”.
Co gorsza, to już się dzieje! Warszawski Urząd Stanu Cywilnego 14 maja dokonał pierwszej transkrypcji aktu małżeństwa jednopłciowego zawartego za granicą, a Rafał Trzaskowski zapowiedział, że stolica będzie przyjmować kolejne takie wnioski od par jednopłciowych, które zawarły małżeństwo w państwach Unii Europejskiej. I to wszystko zanim ogólnokrajowe rozporządzenie stworzy systemową ścieżkę dla podobnych działań w całej Polsce.
I właśnie o to chodzi.
Mamy do czynienia z metodą polityczną: krok po kroku, wyrok po wyroku, urząd po urzędzie, rozporządzenie po rozporządzeniu, formularz po formularzu.
Najpierw zmienia się rubryki.
Potem dokonuje się pierwszych transkrypcji.
Następnie mówi się obywatelom, że „przecież to już działa”.
A na końcu próbuje się wmówić Polakom, że skoro państwowy rejestr zawiera takie akty, to Polska w praktyce uznała nową rzeczywistość prawną.
Tak właśnie tworzy się fakty dokonane.
Jeszcze mocniej widać ideologiczny kierunek tej operacji, kiedy spojrzymy na głosy pojawiające się w konsultacjach publicznych projektu.
W dokumentach dotyczących projektu znalazły się stanowiska organizacji od lat forsujących postulaty środowisk LGBT, które pieją z zachwytu.
Kampania Przeciw Homofobii „jednoznacznie pozytywnie” oceniła projekt, wskazując, że zmiana formularza może usunąć przeszkodę w transkrypcji małżeństw jednopłciowych. Homokomando domagało się jeszcze szybszego wejścia zmian w życie, a Amnesty International pisała o technicznej możliwości transkrypcji aktów małżeństwa niezależnie od płci osób je zawierających.
To pokazuje jasno, pod jakim kątem ideologicznym wprowadzane są te zmiany.
Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i po rozstrzygnięciu Naczelnego Sądu Administracyjnego pojawiła się presja, aby Polska dokonywała transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw osób tej samej płci. Zamiast uczciwie powiedzieć Polakom, że chodzi o sprawę fundamentalną, rząd próbuje przedstawić ją jako techniczne dostosowanie dokumentów.
To jest decyzja o realnych konsekwencjach prawnych, społecznych i ustrojowych.
Tym bardziej że samo Ministerstwo Cyfryzacji wskazuje, iż chodzi o umożliwienie korzystania z praw związanych z małżeństwem.
Mówimy o mechanizmie, który może otworzyć drogę do dalszych skutków prawnych – w obszarze świadczeń, ubezpieczeń, podatków, statusu rodzinnego i całego systemu prawa.
Dlatego trzeba powiedzieć jasno: nie wolno zmieniać rozumienia małżeństwa tylnymi drzwiami.
Nie wolno robić tego bez ustawy.
Nie wolno robić tego bez debaty.
Nie wolno robić tego wbrew Konstytucji.
Nie wolno robić tego przez zmianę rubryk w ministerialnym rozporządzeniu.
Szczególnie niepokojące jest również to, że cała ta operacja może uderzyć w zwykłych urzędników – kierowników urzędów stanu cywilnego. To oni mogą zostać postawieni na pierwszej linii konfliktu. To oni będą musieli podejmować decyzje w sytuacji, w której z jednej strony będą wyroki sądów i nacisk administracyjny, a z drugiej Konstytucja, Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz dotychczasowy model polskiego prawa rodzinnego.
Ten problem dostrzega zresztą nawet sam minister Gawkowski, który mówił o konieczności dania urzędnikom takich wytycznych, aby nie bali się zarzutu poświadczenia nieprawdy. To bardzo znamienne..
Dr Oskar Kida alarmuje, że kierownicy USC mogą zostać wepchnięci w prawną pułapkę: jeżeli odmówią transkrypcji, zostaną oskarżeni o niewykonanie kierunku narzuconego przez sądy i prawo europejskie; jeżeli dokonają transkrypcji, mogą narazić się na zarzut działania sprzecznego z polskim prawem.
Państwo nie może przerzucać odpowiedzialności za fundamentalny spór konstytucyjny na urzędnika przy okienku.
Tak właśnie działa polityka małych kroków. Tak właśnie „kropla drąży skałę”.
Dlatego trzeba działać teraz — zanim będzie za późno.
Zwracamy się do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego, aby jako strażnik Konstytucji natychmiast zajął stanowisko w tej sprawie i zapowiedział, że jeżeli rozporządzenie zostanie przyjęte w kształcie umożliwiającym transkrypcję zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych, skieruje je do Trybunału Konstytucyjnego.
To jest dziś najważniejszy i najbardziej konkretny cel: zatrzymać próbę obejścia Konstytucji, zanim ministerialny formularz stanie się narzędziem trwałej zmiany polskiego porządku prawnego.
Dlatego podpisz petycję do Prezydenta RP.
Podpisz, jeżeli nie zgadzasz się, aby z polskich aktów małżeństwa znikały słowa „kobieta” i „mężczyzna”.
Podpisz, jeżeli uważasz, że Konstytucji nie wolno obchodzić rozporządzeniem.
Podpisz, jeżeli chcesz, aby Prezydent stanął w obronie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.
Podpisz, jeżeli nie chcesz, aby urzędnicy USC byli zmuszani do działania w chaosie prawnym i pod presją sprzecznych oczekiwań.
Podpisz, zanim rząd stworzy fakty dokonane.
Wezwijmy Prezydenta RP Karola Nawrockiego do obrony Konstytucji i do zapowiedzi skierowania tego rozporządzenia do Trybunału Konstytucyjnego.