Przejdź do głównej treści

PodpiszApel.org


Brońmy Trybunału!

Pokażmy, że są obywatele, którzy nie godzą się na bandyterkę Tuska.


Zwracamy się do Pana Prezydenta w związku z wyborem Macieja Berka przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan dr Karol Nawrocki

W sprawie czasowego wstrzymania się z odebraniem ślubowania od Pana Macieja Berka, wybranego przez Sejm na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego, do czasu pełnego wyjaśnienia wątpliwości dotyczących spełnienia przez niego ustawowych warunków objęcia urzędu.

Szanowny Panie Prezydencie,

zwracamy się do Pana w związku z wyborem Macieja Berka przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Czynimy to jako obywatele zatroskani o przestrzeganie prawa, niezależność konstytucyjnych organów państwa oraz zachowanie najwyższych standardów przy obsadzaniu Trybunału Konstytucyjnego.

Zwracamy się do Pana z prośbą, aby do czasu pełnego wyjaśnienia wszystkich wątpliwości dotyczących spełnienia przez Pana Macieja Berka ustawowych warunków objęcia urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego powstrzymał się Pan od odebrania od niego ślubowania.

Konstytucja powierza Prezydentowi Rzeczypospolitej szczególną odpowiedzialność. Zgodnie z art. 126 ust. 2 Prezydent czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, działając w zakresie i na zasadach określonych w Konstytucji i ustawach.

Uważamy, że właśnie w sytuacji tak doniosłej ustrojowo znaczenie tej funkcji nabiera szczególnej wagi.

Sejm 4 września 2026 r. wybrał Macieja Berka na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

W toku procedury powstały jednak poważne wątpliwości dotyczące spełnienia przez niego ustawowych warunków koniecznych do objęcia tego urzędu.

Najważniejsza z nich dotyczy wymaganego stażu zawodowego.

Zgodnie z art. 3 ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego kandydat musi spełniać wymagania niezbędne do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego. W przypadku Macieja Berka znaczenie ma wymóg co najmniej dziesięcioletniego wykonywania zawodu radcy prawnego.

Przygotowana przez eksperta prawnego Ruchu Obrony Granic Oskara Kidę analiza zwraca uwagę na zasadnicze rozróżnienie pomiędzy posiadaniem uprawnień do wykonywania zawodu a jego faktycznym wykonywaniem. Wskazuje również na rozbieżności dotyczące przedstawianych okresów i form wykonywania zawodu. Jednocześnie analiza nie przesądza, że Maciej Berek wymaganego stażu nie posiada — wskazuje natomiast na potrzebę pełnego i jednoznacznego udokumentowania tej przesłanki.

Wątpliwość dotyczy więc podstawowego ustawowego warunku objęcia urzędu.

Istotny pozostaje również standard niezależności przyszłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Maciej Berek bezpośrednio przed wyborem do TK był ministrem — członkiem Rady Ministrów odpowiedzialnym m.in. za koordynowanie rządowego procesu legislacyjnego, kierowanie Stałym Komitetem Rady Ministrów oraz realizację obowiązków Rządu wobec Sejmu i Senatu.

Tymczasem uchwalona w 2024 r. ustawa o Trybunale Konstytucyjnym przewidywała czteroletnią karencję m.in. pomiędzy pełnieniem funkcji członka Rady Ministrów a kandydowaniem na stanowisko sędziego TK. Ustawa ta ostatecznie nie weszła w życie, dlatego regulacja ta nie stanowi dzisiaj formalnej przeszkody dla kandydatury Macieja Berka. Pozostaje jednak istotnym punktem odniesienia przy ocenie standardu rozdzielenia bieżącej działalności rządowej od urzędu sędziego konstytucyjnego.

Nie sposób również całkowicie pominąć wcześniejszych publicznych wypowiedzi Macieja Berka dotyczących samego Trybunału Konstytucyjnego i jego udziału w prowadzeniu polityki państwa wobec tej instytucji.

Same te okoliczności nie mogą automatycznie przesądzać niespełnienia ustawowych wymagań, lecz przy urzędzie wymagającym szczególnej bezstronności powinny zostać poddane należytej ocenie. Przywołujemy je jako okoliczności istotne dla oceny standardu bezstronności, które zasługują na uwzględnienie przed odebraniem ślubowania.

Odrębne znaczenie ma konstytucyjna i ustawowa rola Prezydenta przy odbieraniu ślubowania.

Przedstawiona analiza prawna, odwołując się do orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, wskazuje argumenty przemawiające za tym, że w sytuacji wyjątkowej, obiektywnej i prawnie relewantnej wątpliwości dotyczącej zdolności osoby wybranej do objęcia urzędu możliwe jest czasowe powstrzymanie się od dokonania czynności do czasu wyjaśnienia problemu.

Panie Prezydencie, niniejszą petycją chcemy przede wszystkim przekazać Panu jasny głos obywateli:

w działaniach służących pełnemu wyjaśnieniu tej sprawy i ochronie konstytucyjnych standardów nie jest Pan sam.

Dostrzegamy i popieramy to, że w tej sprawie Prezydent Rzeczypospolitej występuje w swojej konstytucyjnej roli — jako organ czuwający nad przestrzeganiem Konstytucji.

Prosimy o to, aby przed odebraniem ślubowania i objęciem urzędu wszystkie ustawowe przesłanki zostały w sposób pełny i weryfikowalny wykazane.

Oczekujemy, że wszystkie wątpliwości dotyczące spełnienia przez Macieja Berka ustawowych warunków objęcia urzędu zostaną wyjaśnione na podstawie dokumentów, prawa i jasno przedstawionych argumentów.

Popieramy korzystanie z instrumentów przysługujących Prezydentowi dla wykonania obowiązku czuwania nad przestrzeganiem Konstytucji oraz ochrony prawidłowego funkcjonowania konstytucyjnych organów państwa.

Jeżeli dokumenty potwierdzą, że wymóg dziesięcioletniego wykonywania zawodu został spełniony — wątpliwość zostanie usunięta. Jeżeli jednak okaże się, że przesłanka ta nie została należycie wykazana, nie powinno dojść do odebrania ślubowania.

Zwracamy się do Pana jako do Prezydenta Rzeczypospolitej i strażnika konstytucyjnego porządku z przekonaniem, że sprawa tak doniosła nie może zostać zamknięta, dopóki pozostają poważne i możliwe do zweryfikowania wątpliwości.

Trybunał Konstytucyjny musi być chroniony przed każdym działaniem, które mogłoby podważyć jego niezależność, autorytet lub konstytucyjny charakter.

Trybunał Konstytucyjny nie jest własnością żadnej partii. Jest instytucją, która ma chronić prawa każdego z nas — także wtedy, gdy władza będzie chciała pójść na skróty.

Z wyrazami najgłębszego szacunku,

%%twój podpis%%


3,612 podpisy = 36% z celu
0
10,000

Udostępnij petycję!

Trwa atak na Trybunał Konstytucyjny! Ostatnią rzecz, jakiej Tuskowi brakuje do pełni władzy.

Podstępny skok na niezależny konstytucyjny organ i próba przepchnięcia wszystkiego na rympał — tak wygląda dziś sytuacja wokół TK. W centrum tej operacji znalazł się Maciej Berek — jeszcze niedawno minister i prawa ręka Tuska. Dziś ta marionetka premiera ma trafić do instytucji, która powinna kontrolować władzę. Absurd! Nawet w samej KO padło brutalnie szczere: „poszliśmy po bandzie”.

A to dopiero początek. Bo kto przejmie Trybunał, ten przejmie wszystko i może wtedy sięgnąć po kolejny cel: Prezydenta.

Głowa Państwa pozostaje ostatnim konstytucyjnym bezpiecznikiem i strażnikiem praworządności. Pokażmy, że są obywatele, którzy nie godzą się na bandyterkę Tuska. PODPISZ PETYCJĘ!

Poszli po bandzie

Trudno o bardziej szczere podsumowanie. Nie powiedział tego przeciwnik rządu. Nie powiedział tego nikt z opozycji. Tak jeden z ludzi koalicji rządzącej skomentował kandydaturę Macieja Berka: „W sprawie Trybunału Konstytucyjnego poszliśmy po bandzie. Teraz trochę musimy połykać własny język.”

I właśnie owo „połykanie własnego języka” jest kluczem do całej historii. Bo jeszcze niedawno słyszeliśmy bajki o odpolitycznianiu Trybunału. O oddzieleniu polityki od sędziowskiej togi. O potrzebie zbudowania muru między rządem a TK. W 2024 roku proponowano nawet czteroletnią karencję dla ludzi, którzy wcześniej pełnili najważniejsze funkcje polityczne.

A dziś? Człowiek, który jeszcze przed chwilą siedział przy rządowym stole, ma zakładać togę sędziego Trybunału. No jak to? Tak po prostu?

Hipokryzja level hard. Tak twarda, że aż zęby bolą.

Z rządu prosto do Trybunału

Maciej Berek nie był szeregowym urzędnikiem. Był członkiem Rady Ministrów. Pracował w samym sercu rządowej maszynerii. A Donald Tusk określał go jako swoją prawą rękę.

Teraz ten sam człowiek ma zasiąść w organie, który patrzy władzy na ręce. Czy właśnie tak ma wyglądać zapowiadane odpolitycznienie Trybunału?

Miały być cztery lata przerwy między polityką a TK. Ale gdy na horyzoncie pojawia się swój człowiek następuje ekspresowa zmiana standardów.

Bo kiedy trzeba było blokować cudze nominacje, były cztery lata karencji. A kiedy trzeba przepchnąć swojaka prosto z rządu – nagle okazuje się, że wszystko jest w porządku.

Czy to nie polityczna bandyterka? I to nawet bez białych rękawiczek. To styl watażków rodem z republik bananowych.

 A co z wymaganymi 10 latami?

To jednak nie koniec. Bo obok zastrzeżeń natury etycznej pojawia się znacznie bardziej formalny problem. Prawo wymaga odpowiedniego doświadczenia zawodowego. W przypadku Macieja Berka jednym z kluczowych zagadnień jest wykazanie co najmniej dziesięciu lat wykonywania zawodu radcy prawnego.

I właśnie tutaj zaczyna się problem. Nie chodzi o to, czy Berek ma uprawnienia. Bo ma. Pytanie brzmi inaczej: czy rzeczywiście wykonywał ten zawód?

Analiza prawna Oskara Kidy zwraca uwagę na rozbieżności dotyczące dat i form wykonywania zawodu oraz na prostą różnicę: czym innym jest mieć możliwość wykonywania zawodu, a czym innym faktycznie wykonywać go przez wymagany okres.

Sprawa bezwzględnie wymaga pełnego wyjaśnienia.

To właśnie dlatego Kancelaria Prezydenta zaczęła domagać się dokumentów. Bo tu nie chodzi o drobiazg. Tu chodzi o to, czy stanowisko sędziego TK ma objąć ktoś, kto spełnia wymogi – czy ktoś, komu wymogi naciągnięto jak gumę w majtkach.

Papier przyjmie wszystko. Ale Trybunał to nie papier.

Pokażcie dokumenty

I tutaj cała sprawa staje się bardzo prosta. Jeżeli wszystko jest w porządku — pokażcie dokumenty.

TK nie może stać się łupem politycznym. To organ, który ma patrzeć władzy na ręce. Ale tutaj ktoś traktuje go jak prywatny folwark do obsadzenia swoimi ludźmi.

Ostatni klocek układanki

A teraz spójrzmy na to szerzej. Bo ta historia nie dzieje się w próżni.

Trybunał Konstytucyjny to ostatni klocek, którego brakuje do pełni władzy. Rząd ma już większość w Sejmie. Ma własne media w fikcyjnej likwidacji. Ma cały aparat państwa. Brakuje mu tylko jednego: kontroli nad TK.

Jeżeli ten ostatni bastion padnie — jeżeli TK zostanie obsadzony ludźmi z rządowego nadania — to co pozostanie? Jaka instytucja stanie na drodze władzy, która poczuje się całkowicie bezkarna?

I wtedy pojawia się pytanie, które brzmi jak koszmar political fiction. A niestety jest całkiem realne.

Jeżeli Tusk przejmie Trybunał Konstytucyjny — czy zatrzyma się na tym? Czy nie spróbuje pójść dalej? Czy nie spróbuje usunąć Prezydenta Nawrockiego z urzędu?

Brzmi jak fantazja? Może. Ale Tusk już nie raz udowodnił, że jest zdolny do wszystkiego. Dla pełni władzy nie cofnie się przed niczym.

Najpierw Trybunał. Potem Prezydent. A potem…

To nie jest scenariusz na film. To scenariusz, który właśnie pisze się na naszych oczach. I tylko od nas zależy, czy pozwolimy go dokończyć.

Najpierw mówił, że Trybunału nie ma…

Dochodzi jeszcze jeden paradoks. Maciej Berek bardzo radykalnie wypowiadał się wcześniej o samym Trybunale Konstytucyjnym. Mówił, że Trybunału „tak naprawdę w Polsce nie ma”. Później określał go mianem „pozakonstytucyjnego tworu”.

Gdy autor tych słów, będący jednocześnie ważnym członkiem rządu, ma następnie wejść w skład krytykowanej w ten sposób instytucji, pytanie o dystans od bieżącej polityki staje się nieuniknione.

Własne słowa wracają jak bumerang. I to z impetem. Najpierw: „to nie jest prawdziwy Trybunał”, a zaraz potem – teraz ja tam wskakuję! No ręce opadają. Toż to jest zmienność poglądów na poziomie olimpijskim.

Prezydent nie jest notariuszem

Tutaj pojawia się rola Prezydenta. Osoba wybrana na sędziego TK składa ślubowanie wobec Prezydenta RP.

Prezydent nie jest notariuszem, który ma tylko grzecznie przybić pieczątkę pod decyzją politycznej większości. Jest Strażnikiem Konstytucji.

Berek do wyjaśnienia

Bezpośrednie przejście z rządu do TK… Standardy etyczne… Wątpliwości formalne dotyczące wymaganych 10lat… Niedopuszczalne wypowiedzi o Trybunale…

To cały pakiet pytań wokół człowieka, który ma sprawować jeden z najważniejszych urzędów prawniczych w państwie.

Nie pozwólmy, żeby ostatni bastion państwa prawa został zdobyty politycznym taranem. Nie pozwólmy, żeby przepchnięto to kolanem, a potem powiedziano: „za późno, już po ptakach”.

Panie Prezydencie, proszę bronić Trybunału Konstytucyjnego!

PODPISZMY PETYCJĘ!